The text you want to show on mouse roll-over

Libera „matką”, czyli o feminizmie w sztuce

Sabat czarownic, czyli o tym, czy istnieje polska sztuka feministyczna, o roli polskich artystek w kształtowaniu się feminizmu i o tym, czy Zbigniew Libera mógłby zostać matką.

Tydzień temu, w Instytucie Badań Literackich odbyło się zorganizowane przez Podyplomowe Gender Studies im. Marii Konopnickiej i Marii Dulębianki przy IBL PAN oraz Fundację Feminoteka, spotkanie na temat sztuki i feminizmu w Polsce pod tytułem: Żeńskie/męskie w polu sztuki. Dyskusja wokół książki Izabeli Kowalczyk „Matki Polki, chłopcy, cyborgi.. Sztuka i feminizm w Polsce”. W dyskusji prowadzonej przez Agnieszkę Kozłowską z Fundacji Otwarty Kod Kultury, udział wzięły: autorka dr Izabela Kowalczyk, dr Ewa Toniak – kuratorka i krytyczka sztuki oraz Katarzyna Czeczot, krytyczka literatury z IBL PAN.

Ciekawe, ale i burzliwe dyskusje zaproszonych oraz gości spotkania ukazały, że feminizm również na polu sztuki jest wielowymiarowy, wzbudza wiele kontrowersji i interpretacji, a jego jednoznaczne wyodrębnienie nie jest takie proste, o ile w ogóle możliwe. Rozmowę rozpoczęły kwestie początków feminizmu w sztuce polskiej oraz kluczowe pytanie – dlaczego artystki dystansują się od feminizmu. Jak wskazała autorka książki, intuicyjne interwencje artystek przełomu lat 60 i 70, które zwykło się uważać za „matki” polskiego feminizmu w sztuce, de facto zostały zawłaszczone przez aktywny feminizm zachodni i okrzyknięte feministycznymi. Później tendencja ta przeniknęła do polskiej historii sztuki. Okazuje się, że wiele z nich nie uważa i nigdy nie uważało swoich działań za feministyczne, zdecydowanie dystansuje się tak od ruchu, jak i samej nazwy (m. in. Ewa Partum, Natalia LL). Nie chcą nawet by ich szuka była oglądana przez pryzmat kobiecości. Przykładem jest Ewa Partum, która odmówiła uczestnictwa w wystawie organizowanej przez Ewę Toniak ze względu na zaproponowany tytuł, czyli „Trzy kobiety”. Dyskutantki wskazały na problem wręcz schizofrenicznej postawy zaprzeczania sobie, gdyż artystki te uczestniczyły w zachodnich wykładach i dyskursach feministycznych. Rozważania wokół tego problemu doprowadziły do postawienia pytań czy wobec tego artystki przełomu lat 60. i 70. są „matkami” feminizmu? Czy mają „córki”? A może potencjalne „córki” zostały niejako „osierocone” – zdradzone poprzez odrzucenie feminizmu przez „matki”? Jednocześnie Izabela Kowalczyk potwierdziła, że potrzeba odnalezienia tej ciągłości, „matki” jest bardzo wyraźna. Wskazano również na pusty obszar, lukę, jaką jest w polskiej sztuce feministycznej (w odróżnieniu do feministycznej sztuki na Zachodzie), brak działań poruszających proste podstawowe pytania i kwestie: o życie, szczęście, codzienną krzątaninę itp. Już wtedy owa „krzątanina” była nieobecna i deprecjonowana, również z tego względu, że „to już było” – na Zachodzie. Powstała luka, na której nie mogły dobudowywać swoich narracji czy poszerzać pola dyskursu kolejne pokolenia. Ewa Toniak wysunęła tezę, że właściwie wobec tego feminizm w polskiej sztuce poniósł klęskę. Zabrakło złamania kodu kultury, zabrakło artystki formułującej postulaty. Problem odcinania się w przeszłości, skutkuje w teraźniejszości w postaci braku szkieletu, punktu odniesienia dla współczesnych artystek. Istotna w tym problemie jest też „deprecjonująca” obawa przed opowiedzeniem się i kwestia identyfikacji przez płeć. Wobec braku jawnych profeministycznych działań oraz wyparcia się konotacji feministycznych przez artystki przełomu lat 60 i 70, Izabela Kowalczyk półżartem zauważyła, że właściwie za „matkę” należałoby uznać Zbigniewa Liberę z jego jednoznaczną pracą „Jak tresuje się dziewczynki” z 1987 roku.

O męskości w sztuce na początku nie mówi się wiele. Męskość w perspektywie gender pojawia się sztuce lat 90. W świat męski wchodzi np. Katarzyna Kozyra w „Łaźni męskiej” czy Zbigniew Libera w pracach poruszających kwestie „trenowania do męskości”, czy w zabawie maską wojownika w „The Gay, Innocent and heartless”. Dyskutowano również o opresji kultury popularnej, która oparta na patriarchacie, najbardziej dotyka kobiet, ale obecnie staje się coraz bardziej złożona i ambiwalentna, w coraz większym stopniu doświadczająca mężczyzn. Podsumowując, jak zauważa autorka, sztuka nie ma stałych znaczeń i jej odczytywanie może odbywać się na wielu poziomach i to odczytywanie równie jest istotne. Zresztą, jak dopowiada Kasia Czeczot (w kontekście odrzucenia feminizmu przez artystki), rolą krytyka jest wyodrębnianie, zauważanie pewnych tendencji, spójności i przynależności, z których niekoniecznie musi sobie zdawać sprawę sam twórca.

W ramach idealnie puentującej temat feminizmu ciekawostki, warto wspomnieć, że żar dysputy na sali podsycali trzej siwowłosi panowie, którzy po trosze z braku znajomości wąskiego tematu, po trosze z wieku, a po trosze – jak się wydaje – z braku chęci, nie bardzo mogli się odnaleźć w dyskusji. Zarzucali prowadzącym m. in. brak warstwy pojęciowej w obrębie poruszanego tematu, a przez co trudności ze zrozumieniem go osoby z zewnątrz. Próby objaśniania spornych kwestii, zarówno ze strony pań prowadzących, jak i uczestniczek spotkania, niestety nie dały większych rezultatów. Wobec tego panowie przystąpili do ofensywy werbalnej i starając się sprytnie zdeprecjonować dyskusję, orzekli coś w rodzaju „a bo Panie tak sobie siedzą i rozmawiają o sobie tylko wiadomych rzeczach – takie u r o c z e czarodziejki sztuki”. Jak widać archetyp sabatu czarownic wciąż ma się doskonale. Jeszcze w szatni panowie z pobłażliwą nutką w głosie kontynuowali temat, skąd dowiedziałam się, że w tym pokoleniu wszystkie jesteśmy ubogie (o ile nie padło słowo upośledzone) w wiedzę i we własne braki pojęciowe, nazewnictwo itp. „A w ogóle, jak to to to, co to za spotkanie. Cała sala baby i tylko nas trzech – nie dało się rozmawiać! Powinno być pół na pół!” Panowie! Primo, spotkanie nie było zamknięte dla mężczyzn, secundo, cieszymy się, że jesteście chociaż za parytetem płci!

Fot. Olga Biskupska.



Opublikowane przez sty 30 2011 w fotoFEMKA, gender / feminizm, kultura / sztuka, recenzje. Możesz śledzić komentarze do tego artykułu przez RSS 2.0.

Możliwość komentowania tylko dla zalogowanych. Login/Rejestracja

PUBLICYSTKA

Olga Biskupska

- Absolwentka historii sztuki UKSW, dyplom z historii sztuki orientalnej. Uczestniczka dwuletniego studium fotografii artystycznej. Podróżniczka i fotografka, która bywa dekoratorką. Miłośniczka przedmiotu, kolorów i świadomego kiczu. Kolekcjonerka, ostatnio czerwonych muchomorów. Twórczyni biżuterii autorskiej. Obszary zainteresowania i dryfowania: świat, krąg kulturowy islamu, etnologia i etnografia, kultura i sztuka. Liberalna feministka, wielbicielka kobiet i mężczyzn - tolerancyjnych, otwartych i rozumnych. Dzieli łóżko z czterema samcami: jednym Homo sapiens i trzema z gatunku Felis catus.

Ostatnie artykuły Autorki


The text you want to show on mouse roll-over

Femka - magazyn dla Kobiet myslacych

The text you want to show on mouse roll-over



Wykonanie Ewa Modlinger Modlinska
Prawa autorskie © femPRESS