The text you want to show on mouse roll-over

Mężczyzna na wyginięciu, kobieta na wykończeniu

Przeczytałam genialny tekst. Ale niestety niesamowicie mnie on zasmucił. Wiedziałam, że jestem w pułapce stereotypów, ale nie sądziłam, że prawda jest aż tak okrutna.

Zanim przejdę do meritum sprawy, zacytuję fragment artykułu Karoliny Stefaniak i Edyty Zierkiewicz.

„Dobre zdrowie męża jest jednym z priorytetów żony – jest ona odpowiedzialna za jego kondycję nie tylko dlatego, że należy do troskliwych partnerek, ale też dlatego, że jego wygląd i samopoczucie świadczą o jej umiejętnościach, a nawet o jej tożsamości rodzajowej. W patriarchalnym porządku społecznym kobietę ocenia się nie na podstawie jej własnych osiągnięć (np. zawodowych), ale na podstawie tego, na ile dobrze odprasowana jest koszula męża. A przecież jego kondycja psychofizyczna jest bez porównania ważniejsza niż strój, który ma na sobie. Wizytówką dobrej żony będzie więc dobrze odżywiony, sprawny do pracy, zdrowy mąż”[1].

Artykuł pt. „Zadbaj o swego mężczyznę. Reprodukcja i medykalizacja hegemonicznej męskości w czasopismach dla kobiet” odsłania okrutną prawdę. Nie wiem, czy prawdę o tym, w co my, kobiety, zostałyśmy wplątane, czy raczej o tym, co sobie same stworzyłyśmy i do czego same doprowadziłyśmy. Autorki tekstu piszą o tym, jak dobre żony budzą się w nocy, by skontrolować jak często ich małżonek wstaje do toalety i ile czasu tam spędza itp. Wszystko po to, by czuwać nad jego zdrowiem. Zapytam tylko: Kto czuwa nad nimi, kto opiekuje się, kiedy są chore, kto pomaga? Czy faktycznie działa to w obie strony? Miejmy nadzieję.

Przerwa w pracy. Siedzę przy kubku kawy z Marceliną. Jak zwykle toczymy ważną dyskusję na tematy damsko-męskie. W którymś momencie słyszę zdanie: „No, jak się wkurzyłam. Wracam z pracy. Mój chłopak już siedzi przy kompie i gra, a ja zabieram się za robienie obiadu. I nagle stop, zapala się czerwone światło. Myślę sobie: Ale o co chodzi? Dlaczego to ja mam robić jedzenie? To nie może być tak, że przygotowanie obiadu staje się pierwszą rzeczą po moim powrocie do domu”.

I nagle do głowy przychodzi mi pewien obrazek, sytuacja, jakiej byłam świadkiem kilka lat temu na działce u znajomych. Pojechałam tam z moim chłopakiem, poza nami był też Janek, Ania i mama Ani. Kiedy mama koleżanki zabrała się za robienie sałatki, powiedziała z wyrzutem do córki: „Może byś tak pomogła?”. Kiedy mój chłopak wstał i chciał się w pracę zaangażować, ta powstrzymała go słowami: „Nie, nie, ty nie musisz tego umieć. To nie musi cię interesować”.

Załamuję się zupełnie, słysząc takie rzeczy. Najpierw same przyzwyczajamy naszych mężczyzn do tego, by niczego nie musieli umieć, a potem narzekamy, że nic nie potrafią. Tak nie można. Albo uczymy, pokazujemy, wyjaśniamy, a potem oczekujemy i wymagamy, albo będziemy zawsze nieszczęśliwe i zmęczone. To nie jest tak, że naszym zadaniem jest wyprasowanie koszuli męża i robienie sałatki. Pokrojenie pomidorów nie jest wielkim osiągnięciem, a żelazko to też niezbyt skomplikowana rzecz. Można się nauczyć. Po prostu nie wyręczajmy, bo w życiu nic nie osiągniemy. Teściowa nie popatrzy na nas z uznaniem, bo zrobiłyśmy doktorat, ale opowie wszystkim sąsiadkom, że jej synek wygląda na głodnego i zmęczonego. I wiecie co, to będzie wasza wina. Bo to wy macie dbać o zdrowie swoich mężczyzn, a jak nie dbacie to jesteście źle oceniane. Nie pozwólmy na to. Nie traktujmy mężczyzn, jakby byli gatunkiem na wyginięciu. Po co im ten płaszcz ochronny?


[1] K. Stefaniak, E. Zierkiewicz, „Zadbaj o swojego mężczyznę. Reprodukcja i medykalizacja hegemonicznej męskości w czasopismach dla kobiet” (w:) Karuzela z mężczyznami. Problematyka męskości w polskich badaniach społecznych, pod red. K. Wojnickiej , E. Ciaputy, Kraków 2011, s. 106-107


Opublikowane przez wrz 28 2011 w recenzje. Możesz śledzić komentarze do tego artykułu przez RSS 2.0.

2 KOMENTARZE DO ARTYKUŁU “Mężczyzna na wyginięciu, kobieta na wykończeniu”

Możliwość komentowania tylko dla zalogowanych. Login/Rejestracja

  1. Mania

    Trochę mało spójny i dopracowany ten tekst, jakby pisany na kolanie w autobusie. Jest też kilka literówek przeoczonych. Konkluzję jak najbardziej popieram :)

PUBLICYSTKA

Katarzyna Płóciennik

- Etnolog i antropolog kulturowy, dziennikarka. Niegdyś dziennikarka lokalnego tygodnika w woj. świętokrzyskim. Publikowała ponadto w DEDAL. Magazyn Artystyczno - Kulturalny (Kielce), Gadki z Chatki. Pismo folkowe (Lublin), Ziemia Odrowążów (Końskie), Cogito, a także na stronach: www.racjonalista.pl, www.klubslajd.pl, www.zapachowy.pl, www.golfworld.pl. Do niedawna związana z edukacyjną telewizją Patio Tv. Zainteresowania jej koncentrują się wokół sztuki, antropologii symbolicznej, pojęć ciała i płci oraz fotografii i filmu. Obecnie mieszka i pracuje w Łodzi.

Ostatnie artykuły Autorki


The text you want to show on mouse roll-over

The text you want to show on mouse roll-over

The text you want to show on mouse roll-over



Wykonanie Ewa Modlinger Modlinska
Prawa autorskie © femPRESS