The text you want to show on mouse roll-over

Szpilki w panterkę

Przede wszystkim nie mam telewizora. Mam złe wspomnienia związane z tym urządzeniem. Dla mnie, wbrew powszechnej opinii, najgorsze nie są wcale reklamy. Najgorsze są wiadomości. Dwadzieścia cztery godziny na dobę nieistot­nych informacji, wrzeszczących polityków. Ludzi, którzy, z drobnymi wyjątkami, sprawiają wrażenie działających tylko po to by pojawiać się w mediach, co pozwala im utrzymać władzę, dzięki której mogą sobie wrzeszczeć w telewizji. Nie widzę jak cały ten cykl wiąże się ze mną.

Jakiś czas temu jadąc taksówką usłysza­łam wypowiedź, bodajże ministra finansów o tym, że dotowanie In vitro przez państwo jest niemoralne. W kiosku, kupując papierosy, na okładce „Faktu” widziałam artykuł o wdo­wie po „pośle smoleńskim”, która już ma bliź­niaki z probówki i teraz agituje, żeby utrudnić to innym kobietom. Posłanka Nelly Rokita (o której trochę wstyd mówić) twierdziła kie­dyś, że nie można ułatwić kobietom kupowa­nia pastylek zatrzymujących okres – bo istotą kobiecego istnienia jest miesięczne krwawienie. Minister Radziszewska broniąca praw mniej­szości publicznie te mniejszości dyskrymino­wała. Ręce opadają.

Wszyscy ci ludzie z jakiś powodów uważają, że wiedzą lepiej niż ja. Chcą mi mówić co mam robić, w co wierzyć, z kim sypiać. Gdzie na tym świecie jest miejsce dla mnie. Porządek ma być. Ja się mam w nim odnaleźć, słuchać, wierzyć modlić się i rodzić dzieci (lub ich nie rodzić, jak jestem bezpłodna). Byłoby miło jakbym nie pracowała, żeby ustąpić miejsce lepiej do tego przystosowanym mężczyznom (o ile już nie jestem posłanką PiSu – one z jakiś powodów wykluczają siebie z tego porządku).

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że jestem FEMINISTKĄ. Wyobraźcie to sobie nie patrząc na moje zdjęcie na końcu artykułu – widzicie tą brzydką, zaniedbaną, nienawidzącą mężczyzn wariatkę? Widzicie jak spędzam, życie zabijając nienarodzone dzieci, zabierając pracę mężczyznom, zazdroszcząc innym kobie­tom ich urody? Widzicie jak jestem śmieszna i niewarta uwagi? Jak palę papierosa za papie­rosem, snując plany zniszczenia Polski, moral­ności, Boga?

Trochę przesadzam i gubię temat. Cała ta moja chaotyczna pisanina dąży do tego: BYŁAM DZIŚ W SEJMIE. Bo dziś politycy, którzy na co dzień nie zajmują się niczym istotnym dla mnie, głosowali nad obywatelską ustawą o parytetach. Ważna sprawa. Prosta sprawa. Bo choć teoretycznie jesteśmy równi, to zostać polityczką jest o wiele trudniej niż poli­tykiem. Dostać się na listy wyborcze jest trud­niej (bo ciągle pokutuje kumoterstwo i męska sztama – kolega to kolega, a koleżanka niech przygotuje herbatę). Nie ma liderek partii, nie ma prezydentki, premierki, Marszałki (tak, tak wiem, że te kobiece odmiany brzmią idiotycz­nie), jest trochę posłanek, ale niewiele, tak, żeby nikt się nie czepiał i było barwnie. Posłanka Rokita ma siwe włosy a’la Lady Gaga, białe rękawiczki i nieziemskie kapelusze, posłanka Szczypińska kocha się w Prezesie, posłanka Beger kocha seks jak koń owies (pamiętacie jeszcze ten wywiad – tak to szło?), dziś jedna z posłanek PO, wyszła na mównicę chyba tylko po to by zaprezentować swoje 10 centymetrowe szpilki w lamparta (na chodnikach jest około 30 centymetrów śniegu).

Trzeba kobietom pomóc, bo nawet jak się staramy, to lata złych nawyków, tradycyj­nego wychowania przeszkadzają bardziej niż nam się wydaje. Przyznanie się do potrzeby parytetów, jest częściowo przyznaniem się do potrzeby pomocy, a wiele z nas kobiet jest dumnych i niechętnie przyznaje się do sła­bości. Dlatego tak przerażająca była wizyta w Sejmie. Oczekiwałam, że posłowie po prostu nie przyjdą, ale okazało się że nie mieli wyboru (zbyt dużo głosowań na raz). Na zwykłe oka­zanie braku zainteresowania byłam przygoto­wana. Na śmiech i pogardę, na gwizdy i tupanie nogami – na kompletny brak zrozumienia – nie.

Dlatego dalej nie będę oglądać telewizji.Dlatego będę jak zawsze chodzić na wybory i  głosować na kobiety. I trzymać kciuki, żeby Kongres Kobiet po cichu zmieniał nasze przy­zwyczajenia, bo na polityków nie ma co liczyć.


Opublikowane przez kwi 14 2011 w polityka, Top news. Możesz śledzić komentarze do tego artykułu przez RSS 2.0.

Możliwość komentowania tylko dla zalogowanych. Login/Rejestracja

PUBLICYSTKA

Agata Środa

- Przez pomyłkę niedoszła absolwentka socjologii. Po serii zupełnie absurdalnych wyborów naukowych, została grafikiem komputerowym. Dziś odpowiedzialna jest za graficzną stronę naszego maga¬zynu. W międzyczasie prowadzi własną firmę zajmującą się web designem. Jest niepoprawną miłośniczką filmów klasy z i bardzo złych kryminałów. W wolnych chwilach poprawia swoje zdolności pisarskie pisząc złośliwe recenzje do „Lampy” i ogląda nadmierne ilości seriali telewizyjnych.

Ostatnie artykuły Autorki


The text you want to show on mouse roll-over

The text you want to show on mouse roll-over

The text you want to show on mouse roll-over



Wykonanie Ewa Modlinger Modlinska
Prawa autorskie © femPRESS