Wspomnienie o Izabeli Jarudze-Nowackiej
Poprosiłaś mnie Marzeno o wspomnienie o Izie. To bardzo trudne. No bo jak w kilku zdaniach opisać lata wspólnej pracy, przyjaźni, fascynacji osobowością? I jednocześnie kolejne dni, z których każdy następny przynosi silniejsze zrozumienie, że luki jej nieobecności nie uda się zapełnić inną obecnością. Ani załatać własną gorączkową krzątaniną wokół problemów i podejmowanych aktywności. Wiesz Marzeno, ciągle jestem i jakoś tam funkcjonuję. Ja i my wszyscy, dla których jej obecność w życiu, w polityce, w poszukiwaniu odpowiedzi na ważne pytania, przez całe lata była „oczywistą oczywistością”. Iza po prostu była i mogliśmy, mogłyśmy na nią liczyć. Była niezawodna, punktualna, dotrzymywała zobowiązań. A jednocześnie skłonna zawsze usprawiedliwić błędy jeśli nie wynikały z małości i podłości. Nie znosiła hipokryzji.
Polegać na niej mógł każdy, kto czuł się krzywdzony, pomijany, wykluczany. Wystarczyło dotrzeć do jej biura w Gdyni, napisać maila, przysłać list do sejmu, zadzwonić.
Wspierała ludzi nieobojętnych na świat, pomagała ludziom z organizacji pozarządowych broniących skrzywdzonych i słabych. Działała na rzecz różnorodności i wolności. 20 lat pracowała z nami nad zbudowaniem lepszej, bardziej sprawiedliwej Polski. Jeśli miało się kłopot – szło się do niej po radę. Pomagała organizować konferencje. Walczyła o lepsze ustawy. Była na wiecach, manifestacjach, manifach i paradach.
Angażowała się w trudne, czasem beznadziejne sprawy zwykłych ludzi. Walczyła o mieszkania dla eksmitowanych na bruk. Stawała w obronie uczniów i uczennic walczących o prawo do dobrej publicznej szkoły, która nie łamie uczniowskich sumień tylko pomaga młodym wyrastać na świadomych obywateli i obywatelki. Wspierała Alę Tysiąc i Anetę Krawczyk, wierząc że ich zwycięstwo będzie wspólnym osiągnięciem w zmaganiach o prawa i godność kobiet.
Gdybym miała wybrać słowo-klucz do jej spuścizny – wybrałabym słowo „razem”. Ceniąc indywidualność każdego, Iza wierzyła, że pracując wspólnie osiągniemy każdy zamierzony cel. Bo wszystko jest możliwe, lepszy świat jest możliwy. I trzeba o nim marzyć – bez marzeń – napisała kiedyś – buduje się tylko szare baraki. Więc „razem” i „marzenia”. Myślę, że to właśnie nam pozostawiła. Marzenia o świecie, gdzie nie wszystko jest na sprzedaż. Nie zawiera się kompromisów, gdy chodzi o prawa człowieka i nie zdobywa stanowisk jako nagrody za szybką wymianę poglądów na modne w kolejnym politycznym sezonie.
Czytałam ostatnio jej poselskie wystąpienia z różnych lat i kadencji sejmowych. Myślę, że była jedną z niewielu postaci polskiej polityki, która podpisałaby się pod każdym swoim sejmowym wystąpieniem. Żadnego nie chciałaby wycofać. A zatem słowem – kluczem jest także „konsekwencja”. Jak to poskładam, to tworzy się może początek jakiegoś przesłania – razem marzyć i konsekwentnie budować lepszy świat. I jeszcze – tak jak ona – robić to z uśmiechem. A tolerancję mieć nie tylko na sztandarach, ale co bywa trudniejsze, we wzajemnych relacjach. I najważniejsze – umieć słuchać – nie tylko tych, którzy potrafią głośno krzyczeć. Zawsze uznawać siłę argumentów i w pogardzie mieć argument siły.
Potrafisz tak Marzeno? Ja się staram.
W naszej pamięci, Iza pozostanie na zawsze. Tym, którzy przyjdą po nas chcemy przypominać o niej poprzez tablicę pamiątkową zawieszoną na murze Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Tablica zawiśnie obok tej, którą z jej inicjatywy uczciliśmy pamięć Jacka Kuronia. Iza czuła się jego uczennicą i kontynuatorką jego misji.
Zdjęcia: Marzena Chińcz, Łukasz Stawikowski, Ewa Modlińska / FEMKA, archiwum Fundacji Lorga
Opublikowane przez Katarzyna Kądziela kwi 9 2011 w fotoFEMKA, herstory, polityka, przemyślenia, Top news. Możesz śledzić komentarze do tego artykułu przez RSS 2.0.









