Związki partnerskie
Związki partnerskie w Polsce? Czy w kraju patriarchatu, wszechobecnej władzy kościoła i niskiej tolerancji obywateli nie jest to pomysł z góry skazany na porażkę i opór zarówno obywateli jak i posłów? Sprawa ta w przestrzeni ostatnich lat na forum politycznym była poruszana bardzo rzadko, a nawet jeśli już, to bez większych sukcesów. Temat to dla większości parlamentarzystów niewygodny, stwarza problemy i nie wiadomo od której strony go „ugryźć”, żeby nie stracić konserwatywnego (a przecież większościowego) elektoratu. Każdy polityk zapytany o swoje stanowisko w sprawie związków partnerskich zazwyczaj prostej odpowiedzi unika, stając się wysokiej klasy mistrzem dyplomacji.
W zasadzie jednym z nielicznych działań ( i pierwszych!) podjętych przez polskich polityków był projekt ustawy z 2003 roku, który został złożony przez grupę senatorów pod przewodnictwem prof. Marii Szyszkowskiej na ręce marszałka senatu. Mimo uzyskania poparcia w izbie senackiej projekt przepadł krok dalej, czyli w naszym sejmie. Po okresie długiej ciszy w 2009 roku zawiązała się grupa inicjatywna, która przygotowała kolejny projekt ustawy regulującej związki partnerskie.
Grupa inicjatywna wystosowała listy do wszystkich partii z prośbą o poparcie projektu. Otrzymali tylko dwie odpowiedzi: od Prawa i Sprawiedliwości z odmową oraz od Sojuszu Lewicy Demokratycznej z zaproszeniem na rozmowę i ustalenia. 17 maja w Międzynarodowy Dzień Walki z Homofobią projekt ten został skierowany do komisji sejmowej. Jako że projekt nie był inicjatywą obywatelską, prace nad nim muszą zostać wstrzymane aż do rozpoczęcia prac kolejnej kadencji sejmowej.
18 września na Kongresie kobiet odbyła się debata „Dlaczego jedni mają więcej praw niż inni?” z udziałem członków grupy inicjatywnej, Ygą Kostrzewą – aktywistką społeczną związaną z ruchami obrony praw osób ze środowisk LGBT, Mariuszem Kurcem – redaktorem naczelnym magazynu LGBT, „Replika”, Krystianem Legierskim – działaczem na rzecz obrony praw mniejszości oraz wolności i tolerancji światopoglądowej, Tomaszem Szypułą – Prezesem Kampanii Przeciw Homofobii, działaczem na rzecz osób LGBT oraz posłanką SLD Katarzyną Piekarską.
W podstawowym założeniu projekt ustawy o związkach partnerskich zakłada, że związek partnerski jest rodzajem umowy, w której każda ze stron ma prawo ustalić prawa i obowiązki egzekwowane podczas trwania związku. Od małżeństwa różni się głównie tym, że małżeństwo jest to zawarcie instytucji prawnej, którego to warunki określa ustawodawca. Zawierając związek partnerski istnieje możliwość zapisu o obowiązku alimentacyjnym, co zabezpiecza kobiety w razie rozpadu związku.
Największe kontrowersje wzbudza jednak zapis mówiący o tym, iż w momencie zawarcia związku małżeńskiego przez jedną z osób związek partnerski automatycznie przestaje istnieć. Wywołało to dość duże oburzenie wśród uczestniczek debaty. Wiele z nich uważało, że tym samym godzimy się na to, aby związek partnerski mógł być traktowany jako gorszy lub „drugiej kategorii”, na pierwszym miejscu wciąż stawiając małżeństwo i tym samym dawać mniej praw osobom będącym w związkach partnerskich. Większość zabierająca głos była za tym, by od razu zrównać prawa związków partnerskich i zawierania małżeństw, co przede wszystkim miało by oddźwięk w możliwości adopcji dzieci jednego z partnerów.
Yga Kostrzewa proponowała jednak taktykę małych kroków, tłumacząc to na przykładzie Francji, gdzie najpierw związki partnerskie otrzymały podstawowe prawa, a potem w miarę akceptacji społeczeństwa przyznano im takie przywileje, że w obecnej chwili niewiele różnią się od małżeństw. W 2003 roku to była dyskusja [o związkach partnerskich] o pokroju lądowania kosmitów, wtedy ten temat był bardzo trudny do zaakceptowania – powiedziała Katarzyna Piekarska z SLD. Tym samym warto na razie skoncentrować się na tym, by związki partnerskie w ogóle mogły być zawierane, dopiero potem koncentrować się na stopniowym poszerzaniu praw. Warto jednak zwrócić uwagę, że na drodze związków partnerskich stoi przede wszystkim artykuł 18 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Definiuje on małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, co jest poważną przeszkodą dla wszystkich par homoseksualnych dążących do zalegalizowania swojego związku. Co można zrobić teraz? Przede wszystkim w wyborach 9 października wybrać tych, którzy zamiast stać na przeszkodzie legalizacji związków partnerskich, szczerze poprą ten projekt i doprowadzą do tego, że nie będzie sytuacji, iż „jedni mają więcej praw niż inni”.
zdjęcie: Basia Pawlik (www.stowarzyszeniekongreskobiet.pl)
Opublikowane przez Magdalena Zajkowska paź 17 2011 w kongres kobiet, Top news. Możesz śledzić komentarze do tego artykułu przez RSS 2.0.








